Darmowa dostawa dla zamówień od 370 zł 
Wysyłka w każdy wtorek i czwartek

Wywołaj historie #1 Balkon. Album w szkicowniku. Szok i niedowierzanie.

28 kwietnia 2024

Autorka: Karolina

Balkon

„Trzeba byś coś napisać na bloga. Dawno nic nowego się tam nie pojawiło” – przypomniały jej się słowa pana od strony.

Przypomniały w niedziele, kiedy siedząc na balkonie słuchała cichnącego gwaru niedzieli. Do końca książki, którą czytała zostało 15 stron.

Smuteczek – pomyślała odkładając na chwile książkę.

Wróciła myślami do strony – co pisać – krążyło w głowie, kiedy otwierała laptop.

Niby wie, bo przecież tyle rozmów na targach odbyła. Tyle ma w sobie historii do opowiedzenia, a z drugiej strony kto to będzie chciał czytać. Poza tym ma pisać tak, żeby używać słów kluczowych, pisać o albumach i o wyklejaniu zdjęć. No powiedzmy sobie szczerze ma pisać tak, żeby strona pojawiała się w wynikach w google. I w tym momencie kiedy to pomyślała odechciało jej się pisać. Już sięgała po książkę, żeby jednak sprawdzić zakończenie, kiedy przyszło jej do głowy – a co jeśli będzie pisać po swojemu?

Uśmiechnęła się pod nosem na myśl o tym. Jej blog. Jej strona. Jej zasady. Pewnie też jej błędy interpunkcyjne, bo z tym miała zawsze na bakier, ale co tam.  

Już czuła ten dreszczyk, a palce coraz szybciej stukały w klawiaturę. Będzie pisać. Po swojemu. Od serca. Prawdziwie. Zobaczymy co na to Google.

Album w szkicowniku

Zawsze szła trochę pod prąd. No może nie pod prąd, ale po swojemu. Inaczej niż wszyscy. Lubiła próbować, sprawdzać. Tak było 10  lat temu z albumem ze zdjęciami z Islandii. Cholera jakim albumem. To był szkicownik. Kupiony w sklepie w Manufakturze. Gruba czarna okładka. W środku czarne karty. Wszystko na spirali i zamykane na gumkę. Na tylnej okładce wytłoczone Drewent. Wzięła 3 sztuki. Wkleiła do nich zdjęcia z Islandii wywołane w jakimś giga formacie.

Na pierwszej stronie mazakiem kredowym narysowała mapę Islandii w środku zrobiła trochę dopisków, ale tak do były głównie zdjęcia. Duże, wywołane na matowym papierze.

Wtedy wyklejała szkicownik zdjęciami, rysowała mapy, a teraz będzie pisać opowieść na blogu. Będzie pisać o życiu, o swoich przemyśleniach i o zdjęciach.

Tak dużo się zmieniło w temacie zdjęć na przełomie ostatnich 30 lat. Dawniej jechała na kolonie z kliszą na 36 zdjęć. I z duszą na ramieniu, żeby ta klisza się, aby nie prześwietliła. Każde zdjęcie było przemyślane, często ustawiane, pozowane. No czasem rozmazane. Ale wszystkie były wywołane i włożone do albumu. Z tamtych czasów ma kilka albumów z wakacji. Ostatnio je wyciągnęła, żeby zrobić zdjęcia zdjęciom. Potrzebowała do prezentacji dla przyjaciółki.

Szok i niedowierzanie

Kiedyś 36 zdjęć z wakacji, a dzisiaj robi szkolenie online o tym jak wybrać 50 zdjęć do wywołania. I próbuje pokazać ludziom, że to wystarczy. Czy jakby w 2004 roku, kiedy zdawała maturę, ktoś jej powiedział, że będzie robić warsztaty z selekcji zdjęć to by uwierzyła? Szok i niedowierzanie – jedyne co jej przyszło teraz do głowy. I nadal nie może uwierzyć, że od matury minęło 20 lat. Nigdy nie była dobra z matmy, ale nie chce być inaczej.

Właśnie przeskoczyła w wordzie na kolejną stronę. Zdziwiona zdała sobie sprawę, że nie wie kiedy zapisała całą stronę. Co na to Google – pomyślała z uśmiechem. Sprawdzam. No i czas już kończyć i tak za dużo napisała jak na pierwszy odcinek – pomyślała stawiając kropkę.

Powiązane artykuły

Nie znaleziono żadnych wyników

Nie znaleziono szukanej strony. Proszę spróbować innej definicji wyszukiwania lub zlokalizować wpis przy użyciu nawigacji powyżej.

0
Nie masz jeszcze produktów w koszyku